Najnowsze Wpisy blogerów

Pastor Jarosław Bagiński o kłamstwach wobec Polaków

Jarosław Bagiński pastor zboru Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej w Zielonej Górze odniósł się na Facebooku do oszczerstw jakie w ostatnim czasie spadają na Polskę i Polaków.

Oto treść jego wpisów:

„Boże Słowo poucza nas, abyśmy nie powtarzali kłamstw i oszczerstw: Kpł 19,16 „Nie będziesz szerzył oszczerstw między swymi ludźmi”, Wj 20,16 „Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek”. Przypisywanie Polsce i narodowi polskiemu współudziału w Holokauście przez określenia: „polskie obozy zagłady”, „Polska jest współodpowiedzialna za Holokaust” i ostatnio popularne stwierdzenie, że „Polacy w czasie wojny zabili więcej Żydów niż Niemców”, jest kłamstwem i oszczerstwem. Dla powtarzania i powielania takich oszczerstw, według Bożego Słowa, nie ma żadnego usprawiedliwienia.”

„Dla Polaków druga wojna światowa była ogromnym koszmarem i wielką traumą. Polska przestała istnieć a każda polska rodzina straciła kogoś bliskiego oraz dobytek całego życia. Ludzie stali się niewolnikami i zakładnikami. Dokonywano potwornych zbrodni na narodzie polskim, i innych mieszkających na naszych terenach. Okradziono Polaków z całego majątku narodowego. Do dzisiaj nie odzyskaliśmy większość złota, dzieł sztuki, dóbr kultury, zrabowanych przez okupantów. Całe miasta, infrastruktura, fabryki zostały okradzione a potem zrównane z ziemią. Polskie tereny zostały wcielone do III Rzeszy niemieckiej, potem, po wojnie, przez ponad 44 lata byliśmy lennem sowieckim. Straciliśmy wolność na wiele dekad. Kocham i podziwiam Polaków, wśród nich moich rodziców i dziadków, których większość nie dane mi było poznać, za ich umiejętność przebaczenia oprawcom wynikającą z wiary chrześcijańskiej i miłości nieprzyjaciół. Przebaczenie jest decyzją, rany jednak zabliźniają się powoli… Nocnym koszmarem dla każdego z nas są obozy śmierci, które najpierw, przed wojną, naziści niemieccy założyli w Niemczech, a potem po napadzie na Polskę, na terenach wcielonych do III Rzeszy niemieckiej, terenach nieistniejącego już państwa polskiego. Do nich zwożono ludzi różnych narodowości, w zdecydowanej większości ze wschodniej Europy: Żydów, Cyganów, Polaków, Rosjan… Kiedy Polak słyszy fałszywe określenie „polskie obozy koncentracyjne”, wywołuje to w nim szok, smutek, samotność. Używanie tych sformułowań przez kogokolwiek, szczególnie przez niemieckich dziennikarzy, ukazuje ignorancję, może nawet arogancję. Jest po prostu dużym brakiem wrażliwości. Polacy czytając lub słysząc je, czują się znowu niewidziani, zapomniani, opuszczeni przez wszystkich, jak w czasach wojny, okupacji niemieckiej czy sowieckiej. Nikt do tej pory nawet nie zechciał nam wyrównać ogromnych strat materialnych za zniszczenie dorobku całych pokoleń, nie wspominając o ogromnych ofiarach ludzkich, naszych bliskich, których nikt nie przywróci do życia, poza Chrystusem w Dniu Zmartwychwstania. Zostaliśmy zupełnie sami i sami odbudowywaliśmy Polskę z ruin. Sami staraliśmy sobie poradzić z traumą utraconych bliskich, dorobku i wolności. Pomogła nam nasza wiara osadzona w Chrystusie. Kiedy słyszymy takie określenia, wnętrze każdego, kto czuje się częścią narodu polskiego, miota się, nasze myśli przytłoczone a naszą duszę zalewa okropne, topiące i bolesne uczucia. Poczucie, że zostaliśmy niesprawiedliwie zaatakowani, potępieni jako winni obozów i tych okropieństw okupantów. To wywołuje szok i wstyd fałszywego oskarżenia, poczucie nieważności, braku szacunku i zła, podwójnej wiktymizacji, bezsilności. Ten dawny, z czasów wojny, smutek lub samotność wśród narodów, milczenia Zachodu, w obliczu krzywdy i ludobójstwa, poczucie, że jest się niewidziany a uczucia nie szanowane, narusza międzyludzki most zaufania… To jest ogromny cios, stare rany się aktywują, a z nimi stare poczucie krzywdy. Nie możemy przecież zatopić się w głębszym przeżywaniu traumy z tym związanej. Zastanawiałem się, czy powinienem jako Polak, chrześcijanin czy pastor odważnie zaprotestować i starać się uświadomić ten ból tym, którzy obstają przy tego typu fałszywych sformułowaniach lub tym, którzy bronią i legitymizują tych, którzy je używają. Wiem, że reagowanie obronne na te fałszywe oskarżenia, może paradoksalnie stać się paliwem do takich bezpodstawnych ataków i dalszych oskarżeń. Może lepiej milczeć? Ale też milczenie może doprowadzić do tego, że zostaniemy uznani winnymi tego, o co nas fałszywie oskarża się. Jak poradzić sobie z takim dylematem? Kiedy pojawia się to cierpienie, kochający Prawdę, bądźmy dla siebie łagodni, delikatni i troskliwi, i wyciszmy się przed Chrystusem. Kiedy jesteśmy fałszywie oskarżani wiedzmy, że coś się dzieje nie tak z tymi, którzy tych sformułowań używają, niezależnie kim są. Być może jest to zwykły brak wrażliwości, niewiedza a może jakiś stary ból lub strach lub poczucie winy, lub coś zgoła gorszego, innego uaktywnia się w nich. Świadomość, że jesteśmy na solidnym gruncie, gruncie prawdy i miłości nawet nieprzyjaciół, pomoże nam ze spokojem tłumaczyć im w zrozumieniu krzywdy jaką wyrządzają Polakom takie sformułowania. Uświadommy sobie miłość Chrystusa, która kazała naszym dziadkom i rodzicom przebaczyć oprawcom. Pomoże to nam uspokoić się. Zamiast czuć się zmuszonym do obrony i ataku utrzymujmy poczucie własnej wartości, nie ulegając wstydowi i kłamstwom. Jesteśmy w lepszym położeniu, gdy ludzie, którzy używają te określenia, lub miotają fałszywe oskarżenia, ujrzą w nas głęboki pokój, miłości, stanowczości i cierpliwą obronę prawdy. W tym może nam pomóc modlitwa i przemyślane działanie, głęboko zanurzone w naszej wierze w Jezusa Chrystusa, która pozwala nam przebaczać, żyć w prawdzie i mądrze ją bronić i głosić.”

Wypowiedz się: