Strona główna Najnowsze Damian Danielak – upadek języka chrześcijan

Damian Danielak – upadek języka chrześcijan

Damian Danielak - upadek języka chrześcijan

Pan Jezus będąc na ziemi nie bał się nazywać spraw po imieniu. Choć kochał i kocha wszystkich ludzi to nienawidzi grzechu, który zawsze nazywał po imieniu. Dzisiaj niestety wielu chrześcijan w erze marksizmu kulturowego stosuje terminologię, która sprawia, że grzech nie brzmi jak grzech.

Nim przejdę do chrześcijan to cofnijmy się w czasie do słynnego wywiadu Wojciecha Cejrowskiego z Mają “Frytką” Frykowską. Dziś jest nowonarodzoną chrześcijanką, ale wtedy tak nie było. We wspomnianym programie zapytana jak nazwałaby kobietę, która uprawia seks za pieniądze udzieliła wstrząsającej odpowiedzi. Czy nazwała taką panią prostytutką? A może nierządnicą? Nic z tych rzeczy. Według niej kobieta uprawiająca seks za pieniądze to… kobieta wyzwolona. Brzmi lepiej? Kto nie chce być wyzwolony? To jest właśnie upadek języka. Stosowanie tego rodzaju terminologii zmienia postrzeganie zjawiska. Z czegoś co powinno się kojarzyć negatywnie zmienia się termin na inny by miał pozytywny wydźwięk.

Nie inaczej jest w świecie polityki. Gdy mówiono o nałożeniu podatku na cukier i wyroby cukrowe nie nazywano tego podatkiem. Obóz władzy chcąc uniknąć zarzutu podnoszenia podatków nazwał to opłatą, a nie podatkiem. Brzmi lepiej? Czemu w czasach PRLu nauczano, że Niemcy w czasie II Wojny Światowej były faszystowskie? Przecież tam panował inny ustrój – nazizm. Dlatego, że nazizm to skrót od terminu narodowy socjalizm. Czy w państwie socjalistycznym można było nauczać, że socjalizm jest zły?

Wiele skompromitowanych organizacji w swej historii zmieniło nazwy by nie kojarzyć się źle. Przykładem jest Amerykańska Liga Kontroli Narodzin promująca aborcję i eugenikę. Po II Wojnie Światowej ze względu na politykę Niemiec ta nazwa zaczęła się źle kojarzyć dlatego zmieniono ją na Planowane Rodzicielstwo. Brzmi pięknie jak na organizację zajmującą się mordowaniem dzieci w łonach matek. Podobnie było z Badaczami Pisma Świętego. Ludzie ci byli wyśmiewani m.in. z powodu niespełnionych proroctw. Co zrobili by nie utożsamiano ich z kompromitującą przeszłością? Zmienili nazwę na świadków Jehowy.

“Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!” Iz. 5:20

Filozof Ludwig Wittgenstein powiedział: “Granice mojego języka wyznaczają granice mojego świata.” To jak nazywamy pewne sprawy ma wpływ na to jak je postrzegamy. Dzisiaj grzeszni ludzie celowo zmieniają pewne grzeszne pojęcia by brzmiały atrakcyjnie. W konsekwencji wielu chrześcijan przesiąka nowomową. Oto kilka przykładów na upadek języka:

  • pojechać na gapę – powszechnie tak się mówi o osobach, które świadomie nie kupiły biletu do autobusu czy tramwaju. Na gapę to może pojechać osoba, która zapomniała kupić bilet. Takie zjawisko należy nazwać okradzeniem przewoźnika.
  • filmy dla dorosłych – tak nazywa się filmy, w których ludzie uprawiają seks. Nazwa wskazuje, że nie są to filmy dla dzieci, ale nie ma nic złego w tym by dorośli je oglądali. Otóż tak nie jest i nie powinniśmy ich tak nazywać. Niektórzy mówią, że to filmy erotyczne, ale to nie jest erotyka. Te filmy należy nazywać pornografią.
  • promocja – tego słowa często używają środowiska kibicowskie wobec kradzieży dokonanej np. w sklepie lub na stacji benzynowej. Promocja jest wtedy gdy sprzedawca po niższej cenie sprzedaje produkt lub usługę. Kradzież nazywajmy kradzieżą.
  • LGBT – jeszcze 20 lat temu w Polsce nie używano tego neologizmu. Dziś stosuje się go wobec różnego rodzaju zboczeńców. I tak powinniśmy nazywać te osoby.
  • przerwanie ciąży – tak m.in. określa się aborcję. Środowiska lewicowe stosują różne terminy określające ten czyn. Niedawno spotkałem się z określeniem “zabieg przywrócenia miesiączki”. My chrześcijanie powinniśmy nazywać sprawę dosadnie. Proponuję morderstwo prenatalne.
  • załatwić coś – często tego określenia niektórzy używają gdy trzeba coś załatwić nielegalnie lub zwyczajnie ukraść. I tak np. “załatwia się” materiały z budowy. Nazywajmy takie sytuacje nielegalnym procederem lub zwyczajnie kradzieżą.
  • małżeństwa homoseksualne – jest to klasyczny oksymoron. Po pierwsze wg Biblii małżeństwem jest związek kobiety i mężczyzny. Ponadto wg polskiej konstytucji jest to związek kobiety i mężczyzny. Sama etymologia terminu “małżeństwo” w językach słowiańskich wskazuje na związek kobiety i mężczyzny. Coś takiego jak małżeństwo homoseksualne nie istnieje, co najwyżej związek homoseksualny.
  • agencja towarzyska – nie ukrywajmy, że ludzie przychodzący do tych miejsc nie przychodzą dla towarzystwa, ale po to by za pieniądze uprawiać seks. Nie nazywajmy też tych miejsc klubami nocnymi, bo to nic nie mówi. Nazywajmy te miejsca burdelami.
  • wszelkie fobie – np. jeśli ktoś nie chce by Polska przyjmowała muzułmańskich imigrantów nazywany jest islamofobem. Niechęć do nieprzyjmowania muzułmanów nie jest fobią (czyli irracjonalnym lękiem), ale ma swe racjonalne uzasadnienie.

“Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.” Mt. 5:37

To tylko kilka przykładów jako dowód na upadek języka. Podsumowując zachęcam każdego z Was do dosadnego nazywania spraw po imieniu. Szatan jako ojciec kłamstwa nie bez powodu miesza pojęcia. Jeśli zamierzamy walczyć z grzechem nazywajmy go po imieniu.

Polub #ObywateleNiebaPL na Facebooku i bądź na bieżąco!

Podziel się artykułem ze znajomymi!

Wypowiedz się: